Pomysł na ten tekst przyszedł do mnie podczas słuchania rozmowy o dietetyce. Ekspertka wielokrotnie odpowiadała: „to zależy” albo „nie wiem”. Nie odebrałem tego jako braku kompetencji. Przeciwnie — zabrzmiało to jak odpowiedzialne zachowanie osoby, która rozumie granice własnej wiedzy.

Pełnia poznania rzeczywistości oznaczałaby poznanie każdego jej aspektu. Pojedynczy człowiek nie jest w stanie jej osiągnąć. Może przez trzydzieści lat zgłębiać jeden fragment świata i wiedzieć o nim więcej niż niemal wszyscy pozostali, ale nadal będzie to fragment. Problem zaczyna się wtedy, gdy głębokość wiedzy lokalnej zostaje pomylona z prawem do wypowiadania się z takim samym autorytetem o całej reszcie.

Specjalizacja pogłębia fragment, a nie rozszerza go na wszystko

Specjalizacja jest jednym z mechanizmów, dzięki którym możemy rozwijać naukę, technikę i społeczeństwo. Nie muszę wiedzieć, jak zbudowany jest silnik, żeby korzystać z samochodu. Nie muszę studiować medycyny, żeby przyjąć leczenie. Podział wiedzy pozwala nam korzystać z pracy ludzi, którzy poznali określony problem znacznie głębiej.

Ten sam mechanizm ma jednak granicę. Tytuł naukowy, popularność, sukces sportowy albo zawodowy nie przenoszą kompetencji automatycznie do innej dziedziny. Ekspert może oczywiście wypowiadać się poza specjalizacją. Może się douczyć, zebrać dobre argumenty i mieć rację. Jego wcześniejszy status nie jest jednak dowodem tej racji.

Badanie Stava Atira, Emily Rosenzweig i Davida Dunninga pokazuje ciekawy problem nawet wewnątrz jednej domeny. Osoby wyżej oceniające własną wiedzę częściej deklarowały znajomość pojęć, które w rzeczywistości nie istniały. Autorzy nie wykazali, że każdy ekspert jest nadmiernie pewny siebie. Pokazali coś skromniejszego, ale ważnego: poczucie kompetencji może utrudniać zauważenie własnej niewiedzy (Atir, Rosenzweig i Dunning, 2015).

Dochodzi do tego efekt aureoli. Ogólne pozytywne albo negatywne wrażenie o człowieku może zabarwiać ocenę jego poszczególnych cech, nawet kiedy odbiorca nie dostrzega tego wpływu (Nisbett i Wilson, 1977). Sukces i sympatia przyciągają uwagę, lecz nadal nie zastępują uzasadnienia. Argument nie staje się prawdziwy dlatego, że wypowiedziała go osoba wysoko ustawiona w społecznej hierarchii.

Wiarygodność nie mieści się w nazwisku ani stanowisku

Nie chcę odwracać tego błędu i twierdzić, że formalny ekspert zawsze się myli, a człowiek bez tytułu zawsze widzi więcej. Byłoby to tylko kolejne myślenie życzeniowe. Granica nie przebiega pomiędzy specjalistą i laikiem. Przebiega pomiędzy twierdzeniem, które można skonfrontować z rzeczywistością, a twierdzeniem podtrzymywanym wyłącznie statusem, opinią albo emocją.

Taką samą zasadę stosuję do siebie. Jestem informatykiem, ale nie wynika z tego, że każdy człowiek powinien używać komputera albo rozumieć system binarny. Moja specjalizacja może pomóc mi wyjaśnić konkretny mechanizm. Nie daje mi prawa do układania całego życia innym ludziom tylko dlatego, że znam technologię lepiej od nich.

Podobnie osobista niespójność eksperta nie obala automatycznie jego wiedzy. Lekarz może przekazywać prawdziwe informacje o chorobach metabolicznych, nawet jeśli sam jest otyły. Jego postępowanie może wpływać na wiarygodność, zaufanie albo ocenę zdolności stosowania wiedzy, lecz nie rozstrzyga prawdziwości konkretnego twierdzenia. Krytyka człowieka nie może zastąpić sprawdzenia argumentu.

Emocja może uruchomić pytanie, ale nie odpowiada za rzeczywistość

Niepokoi mnie moment, w którym ktoś myli opinię z faktem albo próbuje wywołać emocję zamiast przedstawić uzasadnienie. Emocja jest informacją o człowieku. Może wskazać, że problem jest dla niego ważny, że dostrzega krzywdę albo że czegoś się boi. Nie jest jednak samodzielnym dowodem na to, jak działa świat.

Ziva Kunda opisała mechanizm motywowanego rozumowania: możemy dobierać, konstruować i oceniać argumenty tak, aby dojść do pożądanego wniosku, a nie do wniosku najlepiej zgodnego z dostępnymi informacjami (Kunda, 1990). Nie oznacza to, że każda osoba zaangażowana emocjonalnie się myli. Oznacza, że siła przekonania nie może być miarą prawdziwości.

Dlatego pytam nie tylko: „kto to powiedział?” i „jak pewnie to powiedział?”, lecz również: „co dokładnie zostało powiedziane?”, „na jakiej podstawie?” oraz „co mogłoby pokazać, że to nieprawda?”. Jeżeli stanowisko nie dopuszcza żadnego sposobu korekty, zaczyna przypominać ochronę tożsamości, a nie próbę poznania rzeczywistości.

„Nie wiem” i „to zależy” muszą coś otwierać

Samo powiedzenie „nie wiem” nie rozwiązuje problemu. Można nim uczciwie zaznaczyć granicę albo wygodnie zakończyć rozmowę. Różnicę widać w następnym kroku.

Rzetelne „nie wiem” powinno pozwalać nazwać brak: jakiej informacji potrzebujemy, gdzie możemy jej szukać i co zrobimy, jeśli decyzję trzeba podjąć przed uzyskaniem pewności. Rzetelne „to zależy” powinno wskazywać zależności: od jakich warunków zmienia się odpowiedź i dlaczego.

Badania nad komunikowaniem niepewności nie dają prostej recepty mówiącej, że jawne zastrzeżenie zawsze zwiększa zaufanie. Reakcja zależy od sposobu podania, odbiorcy i sytuacji (van der Bles i in., 2019). Pokora poznawcza nie jest więc techniką wizerunkową. Jest zgodą na to, że własne przekonanie może wymagać poprawy. Badania nad pokorą intelektualną ujmują ją między innymi przez rozpoznawanie własnej omylności i gotowość do rewizji stanowiska wobec odpowiednich dowodów (Krumrei-Mancuso i Rouse, 2016).

Od ogółu do szczegółu i z powrotem

Żeby sprawdzić własne rozumowanie, próbuję poruszać się w dwóch kierunkach. Ogólny model powinien wyjaśniać konkretne przypadki. Konkretne przypadki powinny z kolei móc skorygować model. Jeśli szczegół nie pasuje, nie zawsze oznacza to, że cały model jest fałszywy. Może jednak ujawnić brakujący warunek, zbyt szerokie uogólnienie albo źle zadane pytanie.

Pierwszym praktycznym krokiem bywa zwykłe doczytanie. Ludzie nie są tak oryginalni, jak czasem chcieliby myśleć. Bardzo możliwe, że podobny problem już wystąpił, ktoś go opisał, popełnił błędy i pozostawił wyniki. Wyszukiwarka może pomóc odnaleźć te ślady, ale nie jest arbitrem prawdy. Trzeba jeszcze sprawdzić źródło, kontekst, datę, metodę i to, czy znaleziony materiał rzeczywiście odpowiada na nasze pytanie.

Nie każdy ma obowiązek poznawać każdą dziedzinę. Nie każdy musi wiedzieć, jak działa silnik spalinowy, system binarny albo konkretna metoda badawcza. Uczciwa granica brzmi jednak inaczej niż pozór wszechwiedzy: mogę czegoś nie wiedzieć, ale nie powinienem przedstawiać braku pracy poznawczej jako coraz lepszego rozumienia świata.

Dziś ogromna część zgromadzonej wiedzy jest dostępna z urządzenia mieszczącego się w kieszeni. Dostęp do wiedzy nie jest jednak jej posiadaniem. Dojrzałość poznawcza zaczyna się nie wtedy, gdy człowiek ma odpowiedź na wszystko, lecz wtedy, gdy potrafi rozpoznać, co naprawdę wie, czego tylko się domyśla i w którym miejscu powinien powiedzieć: „tego jeszcze nie wiem”.

Bibliografia

✦Buduję systemy dla większej autonomii.